Spokojna głowaZdrowie 4 rzeczy, które zyskałam dzięki macierzyństwu, a których się nie spodziewałam

Listopad 25, 20180

Dzieci lubiłam od zawsze, a jako nastolatka marzyłam nawet, aby zostać przedszkolanką. Wyleczyłam się z tego pomysłu na dobre, gdy przez prawie rok popracowałam jako au pair w Londynie. Opiekowanie się 3 dzieci w wieku 8 miesięcy, 3 i 6 lat było co prawda bezcenną przygodą, ale zrozumiałam, że moja cierpliwość ma pewne granice i lepiej nie marnować jej na obce dzieci 😉 Instynkt macierzyński uaktywnił mi się dopiero po 30-sce. I to właśnie”zostać mamą” było priorytetem na mojej liście celów.

Kiedy byłam już w upragnionej ciąży, mój entuzjazm troszkę jednak opadł. Gdy po pierwszym USG usłyszałam, że najprawdopodobniej poronię, z małym niedowierzaniem słuchałam lekarzy, że poronienia to normalny i bardzo powszechny problem. Odetchnęłam jednak z ulgą, gdy w 13 tygodniu na ekranie USG energicznie machały do mnie małe rączki i nóżki. Nasze szczęście nie trwało jednak długo, gdyż w 20 tygodniu usłyszeliśmy, że nasze maleństwo może urodzić się chore. Wówczas powiedzenie “oby tylko zdrowe było” nabrało dla mnie nowego znaczenia.

Gdy nasz mały Szczepanek przyszedł na świat cały i zdrowy, nasze szczęście nie miało granic. Ale ciąża, a później pierwsze tygodnie po porodzie potwierdziły mi jednak, że macierzyństwo to nie tylko cudowne chwile, ale również wzywania. To wszystko sprawiło, że trochę inaczej spojrzałam na nową rolę i zrozumiałam, że

    1. DBANIE O SIEBIE to obowiązek, nie opcja

Dla mnie bycie najlepszą mamą, to przede wszystkim bycie zdrową mamą. Uświadomiłam sobie, że jedyne czego potrzebuje ode mnie ta mała istotka, to JA. Ciąża i macierzyństwo pokazało mi rownież że nie ma nic cenniejszego niż zdrowie i dlatego, tutaj nie ma kompromisów. Aktywność fizyczna i zdrowe odżywianie to nie jest opcja, to jest konieczność. Zaczęłam więc dbać nie tylko o małego Szczepanka, ale i o siebie jeszcze bardziej. Zrozumiałam, że obowiązki domowe to nie jest priorytet i nic się nie stanie jeśli brudne naczynia postoją dłużej w zlewie, a ja wybiorę się na jogging lub długi spacer. Zaczęłam tygodniowo planować posiłki i robić tygodniowe zakupy, aby mieć pewność, że w lodówce zawsze mam zdrowe jedzenie, a nie podjadać coś niezdrowego w pośpiechu. Zaczęłam doceniać czas, który mam tylko dla siebie i wykorzystywać go na odpoczynek. Wierzę, że dziecko jest wtedy szczęśliwe, gdy szczęśliwa i zdrowa jest mama.

Jeśli wciąż trudno jest Ci zmotywować się do aktywności fizycznej lub zdrowego odżywiania, zrób to dla Twoich obecnych lub przyszłych dzieci. Podziękują Ci za to.

    2. Najlepszy moment na samorealizację jest TERAZ, lepszy nie nadejdzie

Zanim zostałam mamą mój grafik był wypełniony po brzegi.  Jako korpo-szczur w pracy zostawałam bardzo długo, a po pracy leciałam na trening lub tysiące zajęć dodatkowych. Moje weekendy również wypełnione były zajęciami, a kiedy zamarzyłam, aby pisać bloga i stworzyć swoją stroną internetową, zamiast wziąć się do roboty to szukałam tysiące wymówek:

” jeszcze nie jestem gotowa”, “teraz nie jest najlepszy moment”, ” nie mam na to czasu”, ” najpierw zrobię to i tamto”

Gdy zostałam mamą zdałam sobie sprawę, że to właśnie przed macierzyństwem miałam najwięcej czasu. Zrozumiałam, że właściwy moment na robienie tego, o czym marzymy jest TERAZ i  lepszy nie nadejdzie. Bowiem zawsze będziemy mieli sporo na głowie; jak nie pierwsze dziecko, to pojawi się drugie, jak nie dziecko to będzie przeprowadzka, zakup mieszkania, remont, zmiana pracy, choroba i tysiąc innych rzeczy, które dopiszemy do tej listy.

Więc jeśli o czymś marzysz, nie szukaj wymówek i lepszego momentu. Najlepszy moment jest  TERAZ! lepszy nie nadejdzie.

     3. Zawsze można przejść na wyższy poziom EFEKTYWNOŚĆ

Zawsze wydawało mi się, że jestem dość zorganizowaną osobą i że nie mam problemu z efektywnym wykorzystaniem dnia. Cała moja efektywność legła jednak w gruzach, wraz z pojawieniem się maleństwa. Na nic okazały się moje techniki zarządzania czasem, bo i tak Szczepek miał swój własny plan na wykorzystanie dnia mamusi. Początkowe narzekania w niczym nie pomagały, więc zamiast się pogrążać, postanowiłam szukać nowych sposobów na zyskanie cennych minut. Bardzo szybko okazało się, że przy prasowaniu ubranek mogę słuchać audiobooków, przy gotowaniu słuchać czeskich podcastów, że podczas spacerów, kiedy mały śpi, napisać część tego artykułu. Że popołudniowy spacer mogę zamienić na  jogging z wózkiem, że 10 min na ćwiczenia z MEL B można wcisnąć praktycznie wszędzie, i że dziecko nawet bawi, kiedy matka przed nim skacze. W niedzielę zamiast smacznie spać, mogę wstać wcześnie rano i udać się do kawiarenki, aby w spokoju zaplanować jakieś posty lub poczytać i delektować się pyszną Latte. Dziś moja efektywność przeszła na inny poziom, i pewnie jeśli zdecydujemy się na drugie dziecko, to odkryje, że istnieje jeszcze wyższy level.

Zamiast więc narzekać, że inni mają lepiej, że mają mniej dzieci, mniej pracy, mniej tego i owego, bądź dla innych inspiracją  i szukaj czasu, tam gdzie go nie ma.

     4. To PASJE pozwalają przetrwać gorsze chwile

Macierzyństwo. to bez dwóch zdań, cudowne chwile. Ale od czasu do czasu, mam takie myśli, aby zamknąć się sama na cały dzień w łazience  lub wysłać moje chłopaki  na jakiś męski weekend, dłłłłuuuuggggiii weekend. I kiedy miewałam gorsze momenty,  albo zaliczałam spadek formy po kolejnej nieprzespanej nocy, to właśnie moja pasja do biegania pozwalała mi się zresetować i nie zwariować. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak ważne mieć coś co się lubi, coś co pozwoli przewietrzyć Ci umysł, nabrać energii i nowego spojrzenia na problemy lub wyzwania.

Poszukaj swojej pasji, pielęgnuj ją i nie zaniedbuj, bo to właśnie nasze pasje pozwalają nam uśmiechać się każdego dnia, bez względu na pogodę i okoliczności.

 

Pozdrawiam gorąco wszystkie obecne i przyszłe mamy

Z wielką przyjemnością posłucham, co Wam dała ciąża lub macierzyństwo

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *