Spokojna głowaSport Biegowy i życiowy maraton – czyli relacja z praskiego maratonu 2019

Maj 15, 20190

Maraton, 42 km 195 m.

Przebiegnięcie takiego dystansu to dla niektórych jest niewyobrażalne osiągnięcie. Dla innych zaś to bułka z masłem, bo przeszli już na poziom ultra-maratonów, lub Ironmana.Niektórzy maratończyków podziwiają. Inni zaś uważają ich za szaleńców, a czasami ich nawet nienawidzą, szczególnie gdy nie mogą dostać się do centrum handlowego, przez zamknięte ulice podczas biegu.

Dla mnie maraton to coś więcej niż sam bieg. To MAGIA, która rozgrywa się w Twoim ciele i głowie.

To walka ze sobą i ze swoimi słabościami. To wystawienie się na próbę cierpliwości i pokory.

To zdanie sobie sprawy, że na sukces i na nagrodę trzeba zazwyczaj pracować i cierpliwie czekać.

A ukończony bieg, jest tylko zwieńczeniem twoich kilkumiesięcznych starań.

Tylko, że przygotowanie do startu to nie jest już taka łatwa sprawa.

Będąc młodą, pracującą mamą zdałam sobie sprawę, że znalezienie czasu na swoje pasje graniczy czasem z cudem. Wiedziałam, również, że rok po porodzie to może nie jest najlepszy moment na bieganie takich dystansów. Miałam również nie najlepsze wspomnienia z mojego pierwszego maratonu sprzed kilku lat, gdzie podczas biegu straciłam większość swoich paznokci u stóp 😉 Wysłuchiwałam też głosów mamy, która ciągle w kółko powtarzała mi, że jestem mamą i powinnam w końcu odłożyć swoje ambicje na bok i myśleć o dziecku.

Mimo wszystko, coś podpowiadało mi w środku – zapisz się na ten cholerny maraton. I tak też zrobiłam.

Przygotowania nie były idealne. Czasami po całym dniu z ledwością znajdywałam siły na 5km przebieżkę. W weekendy starałam się nadrabiać dystanse, ale ograniczały się zyzwzczaj do 10km. Mimo wszystko, wizja biegu i opłacona wysoka opłata startowa motywowała mnie ruszenia tyłka i wychodzenia na trening. Gdy motywacji faktycznie brakowało, rozkładałam matę z Chodakowską. I tak upłynęły 7 miesięcy przygotowań.

W dzień startu miałam myśli, aby odpuścić. Bałam się strasznie, że coś mi się jeszcze stanie, i że tylko narobię problemów bliskim. A mimo wszystko, wierzyłam, że ten bieg jest dla mnie czymś więcej niż samym biegiem. I tak było. Mimo kryzysów i walki z samą sobą, ukończyłam bieg poniżej 4h.

Satysfakcja z samej siebie wypełniła całe moje ciało. Powtarzałam sobie w kółko – dałaś radę. Jeśli dałaś radę dzisiaj, to dasz radę z każdym innym problemem i kryzysem w życiu.

Zrozumiałam po raz kolejny, że życie to właśnie taki maraton. To wzloty i upadki. To smutki, ale też radości i sukcesy.

W jakimkolwiek miejscu teraz jesteś, cokolwiek teraz robisz, nigdy nie poddawaj się ze swoimi marzeniami. Wierz w siebie, nie zrażaj się kryzysami i małymi krokami idź do przodu. I pamiętaj!

 Nie narzekaj, że masz pod górkę, skoro zmierzasz na szczyt”

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

http://novaja.pl/wp-content/uploads/2018/09/Novaja-logo-w.png

Zajrzyj też na…

Copyright by NOVAJA.PL / realizacja ADNINJA.PL